Dzisiaj moje przemyślenia, czyli osoby, która zawiodła nie tylko rodziców, ale i całą rodzinę. Czy się tym przejmuję? Nie.
Popełniłam w życiu wiele błędów, poniosłam wiele konsekwencji, ale nareszcie jestem szczęśliwa, bo żyję na własnych zasadach.
Ale nie o mnie dzisiaj, a raczej o moich obserwacjach.
Każdego dnia spotykam różne osoby, rozmawiam twarzą w twarz albo przez komunikator, czytam różne wpisy i posty na grupach. Ty pewnie też.
Nie ogarniam jednej rzeczy.
Ale może Ty ogarniasz to bardziej i pomożesz mi zrozumieć.

Jeśli jesteś rodzicem to najprawdopodobniej masz na uwadze dobro swoich dzieci, ja również. Chcesz żeby Twoje dzieci były szczęśliwe, ja też. Czy zadałeś/łaś sobie kiedyś pytanie – co sprawi, że Twoje dziecko będzie szczęśliwe? Czy szczęście daje tylko zawód lekarza lub adwokata? Czy naprawdę dla wszystkich wyznacznikiem szczęścia jest ilość kasy na koncie??
Tak, pieniądze są potrzebne, ale nie najważniejsze w życiu.
Czy jeśli Twoje dziecko wybierze inaczej niż zaplanowałeś/aś to Twój świat się zawali? Czy będziesz się wstydzić? Czy uważasz, że tylko Ty wiesz co dla Twojego dziecka jest najlepsze? Kim powinno być w przyszłości?
Czy uważasz, że oceny Twojego dziecka mówią o nim wszystko i ze zawsze zostało sprawiedliwie ocenione?
Czy ważne jest dla Ciebie szczęśliwe życie Twojego dziecka czy to, co na Wasz temat będą myśleć inni?
Czy zastanawiałeś/aś się kiedyś nad tym?

Dlaczego o to pytam?
Bo wydawało mi się, ze już tyle w tym temacie zostało napisane, powiedziane, wytłumaczone, a nadal tak wiele osób żyje spełniając oczekiwania innych. Nie swoje. I wybierając jedyną słuszną drogę dla swojego dziecka uczysz je tego samego – spełniać Twoje oczekiwania, czy tego chce czy nie. Ono je spełni żeby Cię nie zawieść lub zbuntuje się. Tak naprawdę żadna opcja nie jest dobra.

Opowiem Ci teraz krótką historię dziewczyny, którą znałam osobiście.
Dziewczyna miała wpływowych rodziców. Dla niech priorytetem było jej wykształcenie, bo sami byli ludźmi wykształconymi i nie wyobrażali sobie, żeby ona mogła być inna niż oni. Ukończyła szkołę średnią, poszła na studia. Rodzice pilnowali jej żeby dobrze się uczyła i nie zadawała z nieodpowiednimi ludźmi, co doprowadziło do tego, że musiała okłamywać rodziców, nie mówiąc im prawdy dokąd wychodzi, rodzice wybierali jej znajomych. Nie mogła mieć chłopaka. Po skończonych studiach poszła do pracy, gdzie poznała kolegę z którym się spotykała, w tajemnicy oczywiście. Żeby nie trwoniła zbytnio czasu, rodzice załatwili jej możliwość zrobienia doktoratu, postawili przed faktem dokonanym – tak po prostu miała stawić się tam i tam o tej i o tej godzinie. Koniec kropka.
Podczas naszego ostatniego spotkania powiedziała mi tylko, ze zazdrości mi tego, że mam dziecko…
Czy uważasz, że była szczęśliwa? Czy miała prawo żyć inaczej niż chcieli rodzice? Czy rodzice mieli prawo ingerować aż tak w jej przyszłość?
Czy wykształcenie dało jej szczęście?
Absolutnie nie neguję wykształcenia jako wykształcenia, tylko postawę rodziców i to w jaki sposób postrzegają siebie i swoje dziecko.

Niedawno na jednej z grup na FB czytałam post matki, która miała problem z synem, mianowicie syn nie chciał się uczyć. Poprosiła innych grupowiczów o radę, co ma zrobić żeby przekonać syna do nauki.
Komentarzy było mnóstwo, co jeden to naprawdę lepszy… w pamięci utkwił mi jeden, w którym kobieta napisała, że jedynym obowiązkiem dzieci jest się uczyć!! Naprawdę?
Myślisz, że karanie dziecka, ciągłe mówienie mu, że jego jedynym obowiązkiem jest nauka, że zamykanie w pokoju jest najlepszym wyjściem?
Tylko pytam o Twoją opinię, bo ekspertem nie jestem…
A gdyby tak poluzować trochę majty i nie sprowadzać dziecka tylko do roli automatu od przynoszenia piątek? Mieć w głębokim poważaniu co powiedzą sąsiedzi jeśli w tym roku nie będzie świadectwa z paskiem? Skupić się na dziecku (i być może na jego problemach lub pragnieniach) a nie na tym żeby w oczach ludzi być rodzicem idealnym wprost z książki? Myślisz, że dostaniesz za to medal?
Nie sądzę.

Znam wiele podobnych przykładów, znam matkę, która wymyśliła sobie, ze jej córka będzie grać na skrzypcach (bo jak goście przyjdą, to postawi ją na środku pokoju, ona dla wszystkich zagra i wszyscy będą zachwyceni), ale niestety, okazało się, że córka nie słyszy na jedno ucho… -załamka…. znam matkę, która chciała aby jej córka była taka jak pani X, bo pani X to prestiż (a później zdziwienie, że z córką słaby kontakt).
Takich przykładów znam wiele.
Sama jestem takim przykładem, co poszedł własną drogą, mając gdzieś co pomyślą o mnie inni 😉 Wbrew rodzinie oczywiście.

Trochę już w życiu widziałam.
Rodziców, których dziecko wybrało inaczej niż sobie wyobrażali, inaczej niż to było przyjęte w najbliższym ich otoczeniu, ale ten wybór przyjęli z pokorą, za co bardzo ich szanuję, bardzo!! Rodziców, którzy pozwolili swojemu dziecku zadecydować o własnej przyszłości i zaakceptowali to, że nie poszło na studia. Rodziców, którzy zaakceptowali, że ich dziecko nie wierzy w Boga i odchodzi od Kościoła. Rodziców, którzy zaakceptowali homoseksualizm swojego dziecka. I dla nich mam naprawdę ogromny szacunek!

I tak naprawdę ja nie mam nic do tego, co zrobisz ze swoim dzieckiem i jakie szkoły ono ukończy, jaką drogę Ty dla niego wybrałeś/aś, ale nie wpajaj mu, nie ucz go, że ktoś inny jest gorszy, bo nie ma np. skończonych studiów. Czy naprawdę sądzisz, że papier zdobyty na wyższej uczelni upoważnia do traktowania innych „z góry”?
Zapewne ten wpis nie wpłynie na zmianę czyjegoś myślenia, ale tylko chcę prosić Cię o jedno – to, że ja inaczej postrzegam szczęście swoich dzieci i nie będę brała udziału w żadnym wyścigu, to nie znaczy, że możesz mnie mieć za kogoś gorszego!! I moje dzieci.

Popełniam błędy i pozwalam na to moim dzieciom. Jestem od tego, żeby nakierować je na właściwe tory, ale tak naprawdę to one wybiorą własną drogę. Nie zmuszę ich do bycia kimś, kim nie chcą być.
Na zakończenie tylko napiszę, że życie byłoby prostsze a świat piękniejszy gdybyśmy mieli do siebie więcej szacunku, a swoje niedowartościowanie i kompleksy nie rekompensowali dowalaniem innym.

I nie wrzucam wszystkich do jednego wora.
Są takie osoby, którym pasuje życie jakie wybrali im rodzice.
Są miejsca, gdzie swata się pary i bierze śluby z rozsądku.
Są małżeństwa, które decydują się na dziecko, bo rodzina już dopytuje.

Bądź szczęśliwy/ szczęśliwa!! Pamiętaj, że drugi człowiek też ma uczucia i jest tak samo wartościowy jak Ty!!

Monika

4 komentarze

  1. Bardzo trafnie to wszystko opisałaś. Moje dziecko właśnie rozpoczęło naukę w szkole podstawowej. Ja nie wywieram na niej żadnej presji, ona sama jest ambitna aż zanadto. Uczyć powinna się dla siebie i z przyjemnością. Nie dla ocen. Niestety obserwuję, że nauczyciele zbyt lekką ręką dają dzieci 6 i znaczki. Kiedy nie dostanie nic z tego jest zdołowana i smutna. Dla jest najlepsza i to jej powtarzam.

    Agnieszka
    1. Agnieszko dziękuję za komentarz!! Oby więcej rodziców miało takie podejście jak Ty 🙂 Niestety wielu ludzi, którzy nie zdają sobie często sprawy z tego, że sami mają kompleksy, próbują na siłę zrobić ze swoich dzieci kogoś, kim nie są i nie chcą być, żeby sami (rodzice) mogli czuć się lepiej….. Tak to widzę…..

      Monika Lipinska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *